22-01-2010 – 14:26
Reszta dnia minęła także pozytywnie . Po powrocie czekał mnie smaczny, aczkolwiek mniej już wystawny obiad. Po nim zaś zająłem się słuchaniem muzyki relaksacyjnej ( w sumie trafniej było by powiedzieć dark ambient ) przy której odprężyłem się tak jak oczekiwałem. Kinga była dzisiaj w muzeum . Natalia udała się wraz z nią do muzeum. W międzyczasie Kinga podzieliła się wieściami ze świata kultury. Szykują się do wystawy reprodukcji dzieł Zdzisława Beksińskiego. Oczywiście nie będą to oryginały . Po chwili zjawiła się w salonie z teczką, którą przy mnie otworzyła. Wyjęła z niej kartki z przekserowanymi obrazkami. Chciała, abym rzucił na nie okiem. Też tak właśnie zrobiłem. Mroczne ujęcia trupio chudych postaci….były bardzo oryginalne. Myśląc przez krótką chwilę doszedłem do wniosku, że już wcześniej widziałem podobne prace. Nie były może tego samego artysty, ale również pojawiały się postacie, których nigdzie w żadnym miejscu nie da się spotkać w świecie rzeczywistym. Po głowie chodziły mi dzieła Louis Royo albo Victorii Frances. Piękno i tajemniczość w jednym. Obiecałem sobie po cichu, że jeżeli dojdzie ta wystawa do skutku na pewno się pojawię .Tymczasem przeglądałem w milczeniu dzieła Beksińskiego. Read More »
22-01-2010 – 12:23
Początek tygodnia zaczął się całe szczęście w miarę dobrze . Moje wcześniejsze obawy okazały się być bezpodstawne. Nie czułem się wcale senny pomimo, że położyłem się tak późno. Miałem też odrobinę szczęścia, ponieważ udało mi się rano załapać na kawałek pizzy, który jeszcze zdążył się uchować. Do pracy ubrałem się cieplej biorąc pod uwagę pogodę za oknem . Odniosło to dobry rezultat. Trafiłem do biura i zacząłem pracować. Bez najmniejszych problemów uporałem się z natłokiem pracy . Owszem, niespodziewanie pojawiło się troszkę papierkowej roboty, lecz jakoś uporałem się z nimi. Reasumując nie wypadłem z pożądanego rytmu przez ten weekend, a to stanowi już dobry znak. Po pracy udałem się do biblioteki. Miałem jeszcze trochę czasu . Dnia wcześniejszego będąc w supermarkecie usiłowałem znaleźć jakieś ciekawe pozycje książkowe, lecz obyło się niestety smakiem. Nic nie wchodziło bezpośrednio w przedmiot moich zainteresowań. Szkoda, aczkolwiek pozostała mi się jeszcze jakaś alternatywa, do której śmiało zaliczyć mogłem bibliotekę publiczną. Pojawiając się w bibliotece spytałem się o dział z książkami tego typu. Bibliotekarka wskazała mi gdzie on leży, po czym się tam udałem. Przeglądałem różnorodne książki. Read More »
22-01-2010 – 11:02
Do filharmonii nie idzie się byle jak ubranym . Musiałem więc wyciągnąć swój garnitur i go wyprasować. Uporałem się z wszystkim. Jak zwykle szybciej niż dziewczyny. Pizza była już zrobiona. Postanowiliśmy ją skonsumować po powrocie . Na zewnątrz było okropnie zimno. Samo dotarcie do filharmonii zajęło nam jakieś 40 minut. Wpierw udaliśmy się do holu celem zdobycia biletu na operetkę. Mijając drzwi szklane udaliśmy się na salę. Zauważyłem, że niewielu było ludzi, którzy tam przybyli . Najlepszą widoczność miały osoby, które zarezerwowały loże u góry. Miejsca te jednak do tanich nie należały, więc skorzystaliśmy z miejsca standardowego. Wkrótce światła zgasły, a na scenę weszła jakaś diva operowa. Nie ma to jak obcowanie z szeroko pojętą kulturą . Przyznam się, że gdyby nie Natalia pewnie bym o tym nie pomyślał. Zaczęło się od „ Carmen”, potem jeszcze coś innego. Wpatrzony byłem w scenę i próbowałem się skupić kontemplując sztukę. Read More »
21-01-2010 – 17:32
Sobotni wieczór upłynął bardzo przyjemnie . Siedzieliśmy trochę dłużej rozmawiając na temat sztuki, literatury, muzyki i filmu. Jeżeli miałbym opisać jednym przymiotnikiem ten wieczór użyłbym słowa kulturalny. Nic dodać ,nic ująć. W niedzielę spałem na szczęście dłużej niż w ciągu całego tygodnia . Tego mi doprawdy brakowało. Pijąc kawę w łóżku doczytywałem tę książkę o kulturze włoskiej. Zafascynowało mnie to . Chyba zacznę pogłębiać swoją wiedzę odnośnie kulturoznawstwa. Przejdę się któregoś dnia do biblioteki. Poszukam sobie coś o zwyczajach starożytnych Etrusków i Rzymian. Po śniadanku wparowałem do salonu, by pojawić się online. Postanowiłem wgłębić się bardziej w kulturoznawstwo. Internet jest prawdziwą krynicą wiedzy. Zdecydowałem skorzystać z dóbr cywilizacyjnych. Z początku czytałem na temat Etrusków, by temat Włoch zamknąć historią starożytnych Rzymian . Coś mnie podkusiło, by dowiedzieć się czegokolwiek na temat naszych rodzimych ziem. Analizując dane, które udało mi odszukać można by stwierdzić, iż na ziemiach polskich aż do wędrówki ludów spowodowanej widmem wojsk Attyli zamieszkiwali Goci. Około IV – V wieku przybyli tutaj Słowianie, którzy zasiedlali tereny tworząc wioski, a później grody. Read More »
21-01-2010 – 15:13
Weekend się jeszcze nie skończył. W sobotę Natalia pomagała Kinii w kuchni przygotować jakąś typową włoską potrawę . Ja natomiast zająłem się czytaniem jakieś książki przywiezionej przez Natalię z Toskanii. Traktowała o śródziemnomorskich zabytkach. Przyjemnie się czytało. Rzym, Florencja, Mediolan, Wenecja – naprawdę jest co zwiedzać. Wiele zabytków pochodzi z okresu renesansu, wiele też z baroku. Wiadomo, że to właśnie we Włoszech rodziła się europejska kultura . To właśnie tam narodził się renesans…..to właśnie tam mecenasi sztuki fundowali sobie okazałe budowle, nierzadko bogato rzeźbione , by podkreślić swój splendor ( zupełnie jak mój szef ). Właśnie tam działali wielcy artyści pokroju Michała Anioła i Leonarda da Vinci. W wielu miejscach na półwyspie Apenińskim można natknąć się na pozostałości po kulturze antycznej…..akwedukty, ruiny lub Rzymskie Koloseum. Musze się naprawdę kiedyś tam wybrać i zobaczyć to na własne oczy . Read More »
21-01-2010 – 13:44
Wychodząc od pani Elżbiety byłem zdziwiony tak szybkim rozwiązaniem sprawy . Wiadomo, że podczas podobnych spotkań jedna ze stron albo strony obydwie rozgadują się niemiłosiernie. Jednocześnie byłem z tego faktu daleko zadowolony . Po powrocie do domu mogłem swobodnie zająć się samym sobą. Wziąłem w dłonie jakąś książkę, aby się przy niej zrelaksować. Natalii i Kingi nie było o dziwo w domu. Szczerze mówiąc nie miałem pojęcia gdzie się podziewały. W końcu udałem się do kuchni. Dobierając się do lodówki zauważyłem karteczkę przyczepioną do skrzydła lodówki . Obydwie poszły do butiku. Wziąłem się za kontynuację lektury, którą zacząłem. Korzystałem ze spokoju jaki zapewniły mi obydwie. Przyjemny dzionek, trzeba przyznać. Odłożyłem książkę po czym włączyłem płytę z The Doors. Nalałem sobie odrobinę wina do kieliszka po czym wtopiłem się w kanapę. W pokoju robiło się coraz ciemniej . Wkrótce po tym wróciły obydwie z zakupów. Read More »
21-01-2010 – 12:30
Ostatnim razem opisywałem przybycie siostry do Polski i pamiętną kolację przy świecach . Postanowiłem, że opisze dalszy przebieg weekendu. W tej chwilę jest sobotni wieczór. Siedzę na kanapie z kieliszkiem brandy w dłoni słuchając Pavarottiego. Natalii mąż Marco prowadzi hotel gdzieś wgłębi Toskanii . Natalia zaś często podróżuje po Włoszech i świecie chwaląc się swoim głosem koloraturowym. Na końcu pokazaliśmy jej nasz dom i zanieśliśmy jej rzeczy do jej czasowego pokoju. Powiedziałem Kindze, iż sobota stanowić będzie dla mnie dzień dosyć ciężki . Wyjaśniłem jej z czym to będzie związane po czym ułożyłem się grzecznie na boczek. Zasnąłem błyskawicznie. Zbudziłem się dosyć wcześnie, czym sam byłem zdziwiony. Nie zamierzałem marnować czasu, którego zyskałem tym samym .Po wzięciu orzeźwiającego prysznicu przygotowałem się pokrótce i zadzwoniłem do pani Elżbiety. Właściwie to zostawiłem jej wiadomość na sekretarce. Myślałem, że poczekam sobie w taki sposób do południa, lecz okazało się wprost przeciwnie. Oddzwoniła błyskawicznie. Była już na nogach . Umówiliśmy się, że już do niej się wybieram . Kinga i Natalia jeszcze smacznie spały. Wyszedłem z domu i złapałem tramwaj. Read More »
20-01-2010 – 18:02
Początek roku 2010 zaczął się dosyć pracowicie. Nie pisałem na tym blogu regularnie, więc sporo rzeczy się już nazbierało . W pracy szło mi coraz lepiej. Myślę, że nabrałem oczekiwanego rytmu. Już tak nie przeżywam drzwi szklanych jak przeżywałem jeszcze u schyłku ubiegłego roku . Zrozumiałem, że wygląda to co najmniej dziwnie, a nie życzyłbym sobie, by ludzie słyszący z moich ust te same powielające się informacje pomyśleli sobie, że mam jakąś bliżej nieokreśloną psychozę związaną z drzwiami szklanymi. Już Kinga źle odebrała moją małomówność i zamyślenie myśląc, że przeżywam jakąś depresję . Drugą stroną medalu jest fakt, że wielu ludzi również mylnie jakby nie patrzeć myśli, że znam się na budowlance i architekturze. Właśnie przez to ciągle proszą mnie o pomoc. Tak samo jak to było z moim szefem, a także pani Elżbietą. Nie mam również czasu i ochoty, żeby łazić po mieście i doradzać każdemu. Aż takim altruistą nie jestem. Po pracy myślę jedynie o tym, aby wypocząć. Z panią Elżbietą umówiłem się na sobotę. Miałem nadzieje, że nie zajmie mi to zbyt wiele czasu. Niestety jak dotąd dzień był dniowi podobny . To mnie trochę zmartwiło, ponieważ zdecydowanie nie cierpię rutyny. W piątek, zaznaczę może, że mowa o pierwszym tygodniu Nowego Roku po pracy dostałem wiadomość od Kingi, żebym poczekał chwilę przed budynkiem swojej firmy. Właśnie do mnie jechała. Po co ? To stanowiło moje pierwsze pytanie po odczytaniu wiadomości. Marznięcie na zewnątrz nie było specjalnie najprzyjemniejszym doświadczeniem . Odczekałem może z 20 minut nim na horyzoncie pojawiła się Kinga. Read More »